POMOC BEZDOMNEMU W AUTOBUSIE LINNI 504

Warto pomagać”.

Są Walentynki- Dzień Zakochanych. Godzina 16:05. Wsiadam na warszawskich Kabatach do autobusu linii 504. Jest to przegubowy Solaris Urbino 18, z zakładu Woronicza, o numerze bocznym 8197. Na pętli, tak jak ja, wsiada bezdomny i częściowo niepełnosprawny Pan. Siada niedaleko mnie. Gdy już jedziemy w kierunku Dw. Centralnego, bezdomny mężczyzna zasypia. Po przejechaniu kilku przystanków zaczyna osuwać się z siedzenia. Przeczuwam już, że lada moment nie będzie fajnie. I nie jest. Przejeżdżamy kolejnych kilka przystanków i przy ul. Poleczki mężczyzna zsuwa się z siedzenia i ląduje pod nim. Postanawiam chwilę zaczekać, aby zaobserwować reakcję innych osób. Przyglądają się, patrzą na mężczyznę, padają komentarze typu „patrz, zjeżdża”, niektórzy się śmieją, inni krytykują i przyczepiają mężczyźnie etykietki typu „pijak”, „lump”, etc. Dojeżdżamy w okolicę Galerii Mokotów. Mam dość obserwowania i czekania na ewentualną reakcję. Podchodzę do mężczyzny i pytam „Czy pomóc Panu?”. Mężczyzna jest przestraszony, ale odpowiada „Tak”. Zaczynam próbować podnieść bezdomnego mężczyznę. Jednak okazuje się to bardzo utrudnione. Pan ma na plecach napakowany i ciężki plecak, który blokuje go przed podniesieniem. Próbuję zdjąć ów plecak z jego pleców, ale ze względu na to, że mam do czynienia z osobą, przynajmniej w pewnym stopniu, niepełnosprawną, nie pomaga mi on. Postanawiam zatrzymać autobus. Proszę o zajęcie się mężczyzną panią, która także się zainteresowała. Aha, trzeba dodać, że do tego momentu nikt oprócz mnie i tej starszej pani nie interesuje się tym mężczyzną i nie robi nic ku temu, aby mu i nam pomóc. Postanawiam zawiadomić kierowcę autobusu. Idę, pukam do kabiny i mówię „Przepraszam, panie kierowco, z tyłu autobusu przewrócił się pan. Czy mógłby Pan zatrzymać pojazd i mi pomóc, ponieważ inni pasażerowie jak do tej pory nie bardzo pomagają, a sam nie dam rady pomóc mężczyźnie”. Kierowca, młody Pan, mówi, że za na następnym przystanku się zatrzyma i podejdzie do nas na tył wozu, aby pomóc. Tak też się dzieje. Starsza pani, która mi pomagała, zaczęła prosić wprost innych pasażerów o pomoc. I dopiero taka wprost skierowana prośba przyniosła rezultaty. Jeden czy dwóch Panów postanowiło pomóc. Przyszedł również jeden młodzieniec, nie miał nawet pewnie 17 lat jeszcze. Dał mi swoją deskorolkę, abym ją przypilnował i również zaczął pomagać wydostać się bezdomnemu spod siedzenia. Kierowca autobusu również zaczął pomagać. No i w końcu nam wszystkim udało się pomóc bezdomnemu. Pomogliśmy mu się podnieść i posadzić go bezpiecznie na miejscu siedzącym. Daliśmy do rąk kule inwalidzkie, które miał, a które to podczas zdarzenia wypadły spod jego zasięgu rąk. Kierowca wrócił „za kółko” i pojechaliśmy dalej. Podziękowałem młodzieńcowi, spisał się na medal. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się. Na następnym przystanku wysiadałem, więc podszedłem jeszcze do kierowcy i jemu również podziękowałem za okazaną pomoc. Mógł przecież powiedzieć „eee tam, kolejny pijak…co się przejmować ? mnie obowiązuje rozkład jazdy, którego muszę się trzymać”.

Puenta tego wydarzenia jest dość prosta- pomagajmy, a jeśli sami nie możemy, organizujmy pomoc i prośmy także innych świadków o jakąkolwiek pomoc.

Jestem bardzo podbudowany tym, że znalazły się osoby, które zechciały pomóc. Z początku bałem się, że zostanę z tym sam, a na dodatek pozostałe osoby będą na mnie patrzeć i myśleć „po co on to robi ? pijakowi nie trzeba pomóc, on tak śmierdzi”. Znalazły się osoby, które bardzo pomogły. Naprawdę, bardzo jestem pozytywnie zaskoczony postawą młodego chłopaka z deskorolką. Podszedł do mnie i zapytał „Pan prosił o pomoc przy osobie, która się przewróciła?”, a następnie włączył się w sposób bardzo czynny w pomoc. Niestety, znalazły się także osoby, które tylko biernie przyglądały się i komentowały. Udzielały „wspaniałych” rad, ale nic nie robiły konkretnego. Byli zapewne także osoby, które były niezadowolone z podjętych działań i zatrzymania pojazdu, bo im się spieszyło, a tu nagle autobus stoi.

Kuba Chojczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *